Gość OCHRONIARZA
Zbigniew Wawrzyniak
Atak terrorystyczny na rurociąg paliwowy.

Nie tak dawno obchodziliśmy 13. rocznicę zamachu na WTC. Od tego czasu sporo się dowiedzieliśmy o zagrożeniach związanych z terroryzmem. Posiadamy rozbudowaną strukturę administracji publicznej z liczną armią urzędników, a także wyspecjalizowane służby mundurowe. Osoby, których temat bezpieczeństwa szczególnie interesuje z pewnością słyszały o Narodowym Programie Ochrony Infrastruktury Krytycznej, czy też o Białej Księdze Bezpieczeństwa Narodowego RP. Dziś Prezydent Bronisław Komorowski zatwierdził nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej. O terroryzmie chętnie dyskutują dziennikarze, środowiska akademickie oraz specjaliści gorączkowo komentując wydarzenia zza granicy. Czy jednak w naszym systemie bezpieczeństwa nie znajdują się jakieś słabe ogniwa? Czy zwykły obywatel może zapobiec potencjalnemu atakowi terrorystycznemu w Polsce?

Godz.4.32 dyżurny miejskiej SP otrzymuje informacje o „pożarze i wybuchu gazu” w budynku jednorodzinnym na osiedlu Adamówek. Uruchamia procedurę natychmiastowej akcji „do pożaru”. Biorąc pod uwagę wielkość obiektu dyżurny dysponuje 2 wozy bojowe. Powiadamia Komendanta, służby odpowiedzialne za instalacje gazowe i energetyczne. Na miejsce zdarzenia jedzie pogotowie medyczne.

Godz. 4.37 dyżurny miejskiej SP otrzymuje nową informację o „pożarze i prawdopodobnym wybuchu gazu” w budynku jednorodzinnym na osiedlu Adamówek. Uruchamia procedurę wyjazdu do pożaru. Obiekt wg tej informacji jest oddalony od wcześniejszego zgłoszenia o ok. 0,5 km. Pomocnik analizuje mapę obszaru zdarzeń. Informuje, że osiedle nie jest wyposażone w miejską instalację gazu. Zatem mamy do czynienia z wybuchem instalacji indywidualnej. Butla, zbiornik, a może materiały wybuchowe? Wkrótce napłyną informacje z miejsca zdarzenia od dowódców wysłanych jednostek.

Godz. 4.40 dyżurny powiadamia wojewódzką SP o prowadzonej akcji i o konieczności przejęcia zabezpieczenia podległego rejonu. Cały sprzęt i wszystkie załogi biorą udział w akcji.

Godz. 4.43 dyżurny miejskiej SP otrzymuje następną, nową informację o „pożarze i wybuchu ”. Informacja napływa od dyżurnego WSP. Obiektem, w którym doszło do zdarzenia jest wojskowy magazyn paliw znajdujący się na terenie działania tutejszej komendy. Wojsko ma swoją wyspecjalizowaną straż pożarną, ale na podstawie porozumień, w sytuacjach zagrożenia miasto zobowiązane jest udzielić wsparcia. Dyżurny nie dysponuje jednostkami, odsyła wojsko do Komendy Wojewódzkiej. Pomocnik analizuje mapę obszaru zdarzeń. Nanosi lokalizację wojskowego zdarzenia. Obiekt jest zlokalizowany niespełna 4 - 5 km od osiedla, na którym prowadzona jest już akcja. Nieprawdopodobny zbieg okoliczności.

W tym rejonie nie było przypadków zagrożeń w ciągu ostatnich 1,5 roku, nie licząc interwencji po fajerwerkach w ubiegłym roku. Składa meldunek do Wojewódzkiej. W pobliżu magazynu paliw znajdują się inne obiekty naniesione na mapie kolorem czerwonym tzw. infrastruktura krytyczna.

Godz. 4.57 kierowanie akcją na miejscu zdarzeń przejmuje Komendant. Do Komendy spływają pierwsze meldunki z wozów bojowych. Niezbędne jest silne wsparcie, trwa ewakuacja mieszkańców. Akcję utrudnia ciemność i kłębiący się ciężki, smolisty dym. To nie jest gaz, to jest paliwo, prawdopodobnie ciężkie.

Pomocnik weryfikuje mapę – brak informacji o przebiegu w tym rejonie instalacji paliwowych. Owszem są rurociągi OLPP , ale oddalone od miejsca pożaru o ok. 6-7 km.
Pożar rozprzestrzenia się nietypowo, liniowo, zagrażając następnym budynkom.

Godz. 5.08 napływa informacja o głośnych wybuchach i słupie dymu nad kolejnym, wojskowym obiektem zlokalizowanym w rejonie. Pomocnik lokalizuje na mapie miejsce kolejnego zdarzenia. Czy jest coś, co łączy wszystkie miejsca zdarzeń? Dwa obiekty wojskowe, wypełnione po brzegi paliwem i budynki mieszkalne, domy jednorodzinne.

Godz. 5.25 wpływa informacja od wojskowych służb ratowniczych: doszło do ataku na instalacje paliwowe, w tym rurociąg podziemny łączący zaatakowane obiekty.

Godz.5.26 pomocnik wpatruje się w mapę obszaru akcji. Jaki k…..rurociąg ? Nic tu nie ma.

Godz. 5.28 meldunek z miejsca akcji: płoną już 3 budynki mieszkalne, płonie paliwo wydobywające się z rozszczelnionego wybuchem rurociągu. Wojsko potwierdziło, że budynki są usytuowane przy trasie przebiegu nieujawnionego rurociągu paliwowego. Uprawdopodobniony został atak terrorystyczny na rurociąg oraz obiekty magazynów paliw.

Nadzór nad akcją przejęło ABW i SKW.

Ze Zbigniewem Wawrzyniakiem rozmawia Anna Ruszczyk.

Czy Pana zdaniem musiało dojść do tak tragicznego w skutkach zdarzenia?

Zagadnienie jest bardzo skomplikowane. W zasadzie instalacje rurociągów paliwowych i magazynów paliw budowane są w sposób bardzo bezpieczny. Jest wiele urządzeń i systemów zabezpieczających, ale tak naprawdę nie ma 100 % zabezpieczenia przed potencjalnym atakiem terrorystycznym. Jednakże należy dążyć do sytuacji takiej, w której ochrona i bezpieczeństwo obiektów infrastruktury krytycznej jest kompletna i przemyślana na każdym etapie życia instalacji. Poczynając od koncepcji i projektu technicznego, poprzez fazę realizacyjną, a na etapie eksploracji kończąc.

Co zatem zawiodło lub nie zadziałało prawidłowo?

Przypadek, który nadal rozważamy teoretycznie, mógł być zdarzeniem wynikającym z zaniedbań każdej z wyżej wymienionych faz. Z mojego doświadczenia wynika, że najbardziej niedocenianym okresem budowy bezpieczeństwa tego typu instalacji jest faza jej realizacji. Często nie możemy mieć wpływu na szczegółową lokalizację obiektu, usytuowania w terenie i zagospodarowanie otoczenia. Ale zawsze mamy wpływ na sposób realizacji budowy. Sądzę, że dla takich „specjalnych” obiektów należy w sposób specjalny, niestandardowy, prowadzić wybór realizatorów tj. wykonawców, dostawców oraz nadzoru. Jest także pewne, że bezpieczeństwo musi kosztować i to nie tylko są koszty systemów zabezpieczających, ale także sposobY realizacji budowy. Przytoczony przypadek może być następstwem świadomego działania terrorystycznego, które mogło być niezwykle skuteczne na etapie budowy instalacji. Podobne przypadki, aczkolwiek na mniejszą skalę, mogą być wynikiem „włamań” do instalacji rurociągowej, bądź braku właściwego zabezpieczenia fazy budowania instalacji.

Czy z Pana wiedzy wynika, że dostęp do instalacji dla osób postronnych był utrudniony? Czy raczej każdy mógł bez większych problemów dostać się na teren nie będąc nawet zauważonym?

Poruszamy się nadal w sferze wirtualnej. Ale z praktyki znam takie obiekty infrastruktury krytycznej, do której w trakcie budowy był nieograniczony niczym dostęp. Prawdą jest, że obiekty liniowe, wielokilometrowe, trudno jest chronić w trakcie budowy, ale to nie oznacza, Że nie jest to możliwe, a nawet konieczne. Niezbędny jest w takich przypadkach bardzo przemyślany, rzetelny harmonogram realizacji, który powinien być z inwestorem uzgodniony nawet w fazie projektowania. Nie będę wchodził w szczegóły, ale fachowa wiedza, doświadczenie, odpowiedzialność i odrobina wyobraźni jest niezbędna wszystkim podmiotom realizacji projektu. Ktoś powinien narzucić projektantowi właściwe kryteria, których nie można pominąć. Proszę pamiętać, że także nieco inaczej winny być projektowane i zabezpieczane instalacje wojskowe.

Miejsce w którym doszło do tego zdarzenia było istotne ze względu na występującą dość licznie infrastrukturę krytyczną. Zdecydowanie jestem o tym przekonany. Proszę sobie wyobrazić obszar na którym w odległościach liniowych nie większych niż kilka - kilkanaście kilometrów zlokalizowano duże, wyodrębnione obiekty magazynujące i dystrybuujące paliwa płynne. Dziesiątki tysięcy m3 paliw zgromadzonych na takim terenie, wraz z infrastrukturą łączącą poszczególne elementy technologiczne, tworzą z pewnością obszar podwyższonego ryzyka nie tylko potencjalnych zagrożeń ekologicznych, ale także dla działań terrorystycznych.

Czy w tym przypadku możemy mówić o celowym ataku terrorystycznym, sabotażu - czy też innym motywie działań sprawców?

Powiedzmy sobie szczerze, że dla wyniku i skutku działań nie ma większego znaczenia kto spowodował katastrofę, w wyniku której wystąpiło zagrożenie dla życia ludzi, nastąpiło skażenie środowiska, powstały gigantyczne straty materialne, a nawet nastąpiło wyłączenie lub znaczne ograniczenie funkcjonowania elementów struktury obronnej państwa. Atak i zniszczenia, które dokonane są niemal jednocześnie, w wielu różnych miejscach zdecydowanie wskazują na działania o charakterze terrorystycznym, ukierunkowanym na spowodowanie dużych strat materialnych, wyłączenia atakowanej instalacji na długi okres czasu, jak największe straty w ludziach oraz osiągnięcia efektu zastraszenia. Wybór miejsc - punktów ataku, dobrany jest w sposób analityczny i przemyślany. Natomiast możliwe jest także dokonanie istotnych zniszczeń instalacji niejako „przy okazji” kradzieży paliw z rurociągów. Ale wtedy zarówno zakres zniszczeń jak i obszar zagrożenia ma charakter bardziej lokalny.

Realizacja tego typu inwestycji wymaga zachowania szczególnych form bezpieczeństwa, również związanych z nadanymi klauzulami bezpieczeństwa. Jak było w tym przypadku?

Moje doświadczenie wskazuje, że wszyscy realizatorzy inwestycji o charakterze krytycznym czy niejawnym zwracają wyłącznie uwagę na spełnienie formalnych wymagań jakie nakładają przepisy w zakresie informacji niejawnych, niezależnie od narzuconej klauzuli. Dotyczy to zwłaszcza inwestorów i wykonawców. Jest odpowiedni „kwit” z ABW czy SKW – jesteśmy bezpieczni, problem jest załatwiony, dokumenty ostemplowane w sejfach, poświadczenia w kieszeni. Najczęściej brak jest innych, realnych i fizycznych działań. Powszechny jest brak świadomości istniejących, potencjalnych zagrożeń. Złe zdarzenia mają przecież miejsce tylko na filmach i tylko u innych. Tzw. Biała Księga Bezpieczeństwa Narodowego chyba jednak nie trafiła pod strzechy.

Brak odpowiedzialności i wyobraźni, uśpiona czujność, a może brak wystarczającej wiedzy osób sprawujących nadzór nad tego typu instalacjami w Polsce. Co według Pana miało największy wpływ na tę katastrofę?

Dokładnie wszystkie te elementy, które Pani wymieniła. Nie ma jednej, wyodrębnionej przyczyny doprowadzenia do zaistnienia tego typu zdarzeń. Na to wszystko nakłada się także polityczno-państwowy „brak klimatu” dla wszelkich działań związanych z bezpieczeństwem i związanej z tym profilaktyki. Oczywistym jest, że „bezpieczeństwo” jest kosztowne i równie oczywistym dla polityków, od których ono zależy jest to, że „bezpieczeństwo” jest niewidoczne. To nie jest kawałek autostrady, kolejne muzeum ku czci, jednowymiarowy stadion czy wyścig małych samolotów na który można zaprosić Rodaków. „Bezpieczeństwo” weryfikowane jest zawsze w sytuacji ekstremalnego zagrożenia, a i wtedy wydaje się, że jest normalnie, tak jak powinno być.

Czego nauczyliśmy się po zamachu we wrześniu 2001 roku? Czy Pana zdaniem potrafimy wyciągać wnioski i uczyć się na błędach?

Ryzykiem było by stwierdzenie, że nie wyciągnęliśmy żadnych wniosków, że czegoś się nie nauczyliśmy na nieszczęściu innych. Ale powiedzmy sobie prawdę, wiele działań byliśmy zmuszeni podjąć, wiele systemów wdrożyć do stosowania z uwagi na wymagania przepisów i partnerów międzynarodowych. Zaryzykuję stwierdzenie, że sami nie nadaliśmy właściwego priorytetu dla bezpieczeństwa narodowego i walki z terroryzmem.

Czy dziś przeprowadza się oceny zagrożeń wrażliwych miejsc, punktów dla tego typu instalacji, rurociągów?

Nie potrafię odpowiedzialnie odpowiedzieć na takie pytanie. Z obserwacji i doświadczenia mojego wynika, że ocena taka nie jest wykonywana. Wydaje się, że lobbing ekologiczny był bardziej skuteczny. Prawnie wymagane są raporty środowiskowe oraz oceny zagrożeń dla środowiska. W praktyce nie spotkałem się z takimi opracowaniami, a przecież brałem udział w realizacji istotnych instalacji krytycznych.

Atak na infrastrukturę krytyczną opisany w niniejszym artykule nie wydarzył się naprawdę. Mimo to był i jest jak najbardziej realnym scenariuszem działań.

Chociaż jak wcześniej zaznaczyłem, rozmawialiśmy o hipotetycznym ataku terrorystycznym, to udzielając odpowiedzi na Pani pytania posłużyłem się aktualną, realną wiedzą na temat bardzo realnie realizowanej na terenie Polski instalacji paliwowej. O zamiarze budowania tej wyjątkowej, istotnej dla obronności kraju i działań sojuszniczych instalacji miałem wiedzę od dawna i zainteresowałem się nią z powodów czysto hobbystyczno-zawodowych. To co zobaczyłem wyłącznie jako postronny obserwator, przekroczyło moje najgorsze oczekiwania. I to zarówno pod względem braku szeroko rozumianego bezpieczeństwa realizacji inwestycji jak i kultury technicznej.

Jakie zaniedbania czy zaniechania są w tym konkretnym przypadku istotnym zagrożeniem?

Poruszamy się w bardzo delikatnej materii. Odpowiedź zawierająca katalog nieprawidłowości które mogę wskazać nawet bez znajomości dokumentów budowy, może być swoistym instruktarzem dla potencjalnych sprawców ataku. Dotyczy to zarówno ewentualnych terrorystów jak i złodziei paliw. Mówiąc o zaniedbaniach ze strony instytucji państwowych, sam nie powinienem postąpić nieprofesjonalnie. Ale nie będzie złamaniem tej zasady wskazanie na oczywiste zaniedbania, do których należą w szczególności nieograniczona i niekontrolowana dostępność dla osób postronnych do wybudowanych kilkudziesięciu - kilkusetmetrowych fragmentów instalacji oraz do elementów, które będą wmontowane przez wykonawcę w instalacje w późniejszym czasie. Brak właściwego, fizycznego zabezpieczenia budowanych newralgicznych elementów instalacji, w konsekwencji umożliwienie w ten sposób dostępu do wnętrza instalacji. Z przyczyn oczywistych nie mogę rozwinąć powyższych tez bez narażenia się na zarzut instruowania o którym wcześniej mówiłem.

Poinformował Pan odpowiednie służby o zagrożeniu terrorystycznym inwestycji. Jaka była reakcja z ich strony?

Tak. I podpisałem się imieniem i nazwiskiem. Ale przyznaję, nie było to łatwe. Żyjemy w kulturze, w której zgodnie z bagażem historycznym nie rozróżnia się „informacji” od „donosu”. Trudny był też wybór adresata informacji, ponieważ znając realia funkcjonowania instytucji MON mogłem spodziewać się, że informacja zostanie zignorowana, a problem „ukręcony” przy korzeniach. Postanowiłem poinformować najważniejsze w tym obszarze instytucje centralne. Reakcja? - słaba lub żadna. Osobiście informacji zwrotnej (choćby kwestionujące moje spostrzeżenia) nie otrzymałem. Na placu budowy nadal może hulać nie tylko wiatr. Ponowiłem więc informacje, ale na tym zakończę swój udział w tej sprawie. Ktoś z imienia i nazwiska w końcu odpowiada za nasze bezpieczeństwo, ktoś bierze za to wynagrodzenie, premie i ordery. Ale nie czuje się bezpiecznie.

Na stronie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wyczytałam, iż zapewnienie ochrony infrastruktury krytycznej jest jednym z priorytetów stojących przed państwem polskim. Czy uważa Pan, że odpowiednie władze, służby, instytucje są w stanie zapewnić bezpieczeństwo obywatelom?

Niestety, musiałbym zacytować chyba już klasyka, p. Sienkiewicza, ale nie Henryka. Władza sama sobie dogadza, czuje się bezpieczna i dba o zabezpieczenie własnych dzieci i wnucząt. Ale tak poważnie mówiąc, mamy niezłe przepisy, których nie potrafimy i nie chcemy wyegzekwować od uczestników procesów inwestycyjnych. Zbyt dużo jest działań pozornych, haseł i sztandarów. Za mało pracy i poczucia odpowiedzialności.

Dziękuję za rozmowę.

Zbigniew Wawrzyniak - absolwent Wojskowej Akademii Technicznej oraz Politechniki Gdańskiej. Wieloletni inspektor nadzoru kilkunastu składów i baz paliw. Kierował zespołem opracowującym koncepcje i projekty budowlane instalacji paliwowych realizowanych przez NATO na terenie RP. Jako dyrektor ds. inwestycji uruchomił realizacje instalacji w Krzesinach, Łasku, Cybowie, Gardei i Malborku. W latach 2008-2009 brał udział w programie LOTOS 10 + Gdańsk. W latach 2010 do 2014 roku pełnił funkcję Dyrektora ds. Inwestycji Portu Lotniczego Gdynia - Kosakowo. Aktualnie prowadzi działalność gospodarczą ekspercko -konsultingową.


Skoczek Spadochronowy Służb Ochrony
Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych